Mirek Połyniak

Teatr Muzyczny CAPITOL - perła w koronie Wroclove

Teatr Muzyczny CAPITOL we Wroclove
Teatr Muzyczny CAPITOL we Wroclove Materiały własne autora - licencja CC by 2.5 PL
Niniejszy wpis rozpoczyna nowy cykl pt. "Polska i Polacy jakich być może nie znamy". Nie tak dawno jeden z naszych oficjeli stwierdził, że nasz kraj to CHDiKK - nie ukrywam, że czasami mam takie wrażenie. Ale z drugiej strony - jako homo sapiens, który stara się mieć oczy szeroko otwarte - dostrzegam wiele perełek w naszym pięknym, acz dziwnym kraju. Dlatego postanowiłem na swoim blogu przedstawiać osoby i miejsca znane mi osobiście, z których możemy być naprawdę dumni.

Przyznaję się bez bicia: kocham Wroclove i jestem lokalnym patriotą! Co nie oznacza, iż uważam swoje miasto za pępek świata, bo kawałek go już widziałem. Ale bez żadnej wątpliwości mogę napisać, że Teatr Muzyczny CAPITOL w dowolnym punkcie globu byłby jego dumą i chlubą.

Już sama bryła budynku budzi u mnie bardzo pozytywne emocje estetyczne - zapewne przez swoją ekspresjonistyczną dynamikę.
Ale prawdziwe cuda znajdują się wewnątrz: najnowocześniejsza technologia sceny oraz pieczołowicie odrestaurowane - najpiękniejsze w Polsce - modernistyczne wnętrze. Gdy pierwszy raz zawitałem do TM CAPITOL to po prostu... zamarłem z wrażenia!

To co mnie zaskoczyło najbardziej: jest to w pełni budynek użyteczności publicznej, a nie jedynie teatr muzyczny sensu stricte. To miejsce dostępne i przyjazne dla wrocławian: można skorzystać z bezplatnego wifi, napić się kawy, wymienić się książkami, czy pograć na muzycznej ścianie (serio!).
Genialnym marketingowym pomysłem jest strefa relaksu - gorące brawa dla firmy TOŁPA!

Naprawdę nie czuję się na siłach oddać całość swoich wrażeń ze zwiedzania tego przecudnego, dopieszczonego w każdym najmniejszym szczególe, wnętrza. Tzw. kopara opadała mi co chwila, bo każdy detal wzbudzał mój zachwyt: od czcionki Broadway w napisach, przez wspaniałe witraże, genialne gadżety (sam nabyłem smycz, która po prostu wpada w oko). Wcześniej nie dane mi było zobaczyć głównej sceny (kilka prób nabycia biletów na "Mistrza i Małgorzatę" spełzło na niczym ale jest nadzieja: przy odrobinie farta może uda się na... październik - jeśli jakieś rezerwacje się zwolnią oczywiście) więc po wejściu na salę po prostu byłem w szoku: czułem się jakbym trafił dosłownie do bram niebios!

Oczywiście najważniejszym elementem teatru nie jest budynek ale ludzie, którzy w nim pracują. Nie mnie oceniać ich kunszt aktorski, czy muzyczny - mogę być co najwyżej widzem. Ale wyprzedane z wyprzedzeniem przedstawienia mówią chyba same za siebie. Tak samo jak poniższe portrety aktorów TM CAPITOL:

Na uwagę zasługuje również Galeria Jednego Obrazu:

Mógłbym swą listę ochów i achów ciągnąć jeszcze długo ale nawet blogowy wpis ma ograniczoną pojemność. Dlatego zainteresowanych tematem zachęcam od odwiedzenia Teatru Muzycznego CAPITOL osobiście. Jeśli ktoś nie mieszka we Wroclove to może warto wybrać się na WIRTUALNY SPACER PO TEATRZE MUZYCZNYM CAPITOL.



Ten wpis nie byłby w pełni uczciwy bez wymienia zasług:
1) firmy KozieńArchitekci, która zaprojektowała TM CAPITOL;
2) p. Anny Morasiewicz - wrocławskiej architekt, która czuwała nad remontem części zabytkowej TM CAPITOL;
3) oraz wzmianki, że ta perełka architektury powstała dzięki wsparciu funduszy europejskich.

Na zakończenie serdeczne podziękowania za otwartość i poświęcony mi czas dla p.Konrada Imieli - Dyrektora TM CAPITOL oraz przeuroczej p. Joasi Kiszkis, która będąc rzecznikiem prasowym oprowadzała mnie po teatrze lepiej, niż niejeden zawodowy przewodnik wycieczek.
Trwa ładowanie komentarzy...