Mirek Połyniak

Cześć BOHATEROM i pamięć - ale czy Powstanie Warszawskie miało sens?

Kotwiczka Polski Walczącej - polecam cały wpis http://syrenigrod.fotolog.pl/kotwiczka-polski-walczacej,1853357,link.html
Kotwiczka Polski Walczącej - polecam cały wpis http://syrenigrod.fotolog.pl/kotwiczka-polski-walczacej,1853357,link.html Fotoblog Syreni Gród - © Paweł Kozdrowicz
Obiecałem sobie, że w tym roku 1 sierpnia nie wezmę udziału w dyskusji o ocenie sensowności Powstania Warszawskiego. Niestety - wstyd straszny - ale danego sobie samemu słowa nie dotrzymałem. Gdyż jako homo sapiens wymagam, by prezentowane publicznie opinie poparte były logicznymi i racjonalnymi argumentami. A tych często po prostu brak - w końcu mamy epokę Internetów i Sołsział Midiów więc każdy pisać może: jeden lepiej, drugi niestety gorzej...

Dla mnie jedna rzecz jest bezdyskusyjna: każdy, kto walczył w Powstaniu Warszawskim (i ryzykował własnym życiem w imię marzeń o wolnej Polsce) jest po prostu BOHATEREM.



W Internecie natknąłem się m.in. na takie "perełki":
1) Mikołaj Nowak - Krew Powstańców nie została przelana na darmo!
2) (...) Marzena Nykiel - Najwyższy czas na powstanie! - tu jest tylko jedna dygresja do PW ale za to jaka!!!
3) Wojciech Jasiński - Powstanie było konieczne - Z dzisiejszej perspektywy łatwo oceniać decyzje


Kilka cytatów z ww. cudeniek - Mikołaj Nowak (chyba ciekawy młody człowiek, zna się na zarządzaniu społecznościami i SM w ogóle, ale ostatnio przejawia objawy tzw. syfonady - wystarczy zamontować wentylek bezpieczeństwa, odrobina pokory i powinno być dobrze - o ile tylko uzna, że na TVN i Internetach świat się kończy) pisze:
1) (parafrazując): historykiem nie jestem ale widzę sens w każdym powstaniu - klasyczne "nie znam się na temacie ale chętnie się wypowiem"
2) "Otóż nie poszła! Nie wolno nam nawet przez chwilę w to wątpić. Szczególnie, gdy słuchamy poruszających słów gen. Zbigniewa Ścibor-Rylskiego, który ledwo stojąc na nogach, dumnie salutuje i mówi:
Jesteśmy teraz w ukochanej Warszawie. Odbudowanej tak wspaniale. Czy my, wychodząc z powstania, mogliśmy marzyć, że ta Warszawa powstanie z gruzów?
"
A może warto było zastanowić się przed wybuchem PW, jakie mogą być skutki, również dalekosiężne? Tak naprawdę to własnymi rękami zrównaliśmy z glebą własną stolicę, Warszawę odbudowywał cały naród, a cegły i bruk zajumano m.in. z Wrocławia. Ja tam szczególnych powodów do chwały nie widzę...
3) "Mimo klęski, mimo porażki - mamy zwycięstwo. Zwycięstwo dlatego, że etos, ideały żołnierzy Armii Krajowej przetrwały przez wszystkie pokolenia. Solidarność zdobyła wolność bez walki" Obawiam się, że AKowcy w grobie się przewracają. Być może MN ma braki z historii własnego kraju ale mam nadzieję, że słyszał o "Bóg - Honor - Ojczyzna" - tego wśród obecnie naszym krajem rządzących raczej nie uświadczysz. Jeśli ktoś chce mnie przekonać, że powstańcy oddawali swe życie dla kraju "pomroczności jasnej", biedy i żebractwa gdzie skromny Sługus Boży czesze miesięcznie 14,5 tysia państwowej emerytury, ogromnej korupcji, ministerialnych kolacyjek z rachunkiem w wysokości niejednej emerytury i głównego bezpiecznika, który do mikrofonu (obcego wywiadu zapewne) mówi o własnej Ojczyźnie CHDiKK - to ja tego nie kupuję. Homo sapiens ma wadę wrodzoną "cogito ergo sum", na którą jeszcze skutecznej kuracji nie wynaleziono.
4) "Być może Powstanie Warszawskie było skazane na klęskę. Być może ktoś wiedział o tym od początku. Ale jestem pewny, że przyczyniło się - na arenie międzynarodowej - do postrzegania Polaków jako honorowych i walecznych. Jako tych, którzy desperacko potrafią bronić wolności i Ojczyzny. Do ostatniej kropli krwi w żyłach. Do ostatniego tchu w piersi."
Jeśli PW było skazane na klęskę, to decyzja o jego wybuchu była absolutnie bezsensowna. Jeśli ktoś miał tego świadomość od początku to dla mnie jest to kaliber zdrady stanu (choć mogę być w błędzie - jurystą nie jestem). Przecież już w 1939 Warszawa, pod bohaterskim przywództwem[b] Prezydenta Stefana Starzyńskiego, udowodniła, że potrafi heroicznie bronić swej wolności.[/b]
5) Na zakończenie prawdziwy rarytas z komentarza do tego wpisu:
"A odnośnie tego, że niby od początku nie było szans na wygraną, przytaczam slogan, przez który miliony ludzi chcą wygrać miliony "żeby wygrać, trzeba grać". " - mnie najpierw mowę odebrało, potem musiałem się długo powstrzymywać by nie napisać szczerze, co myślę o autorce tej cretinosa maxima (słowotwórczość własna); jak ochłonąłem to napisałem jedynie: Porównanie najwyższej ofiary - własnego życia - 150 do 180,000 Rodaków do Lotto - tego chyba nawet dr Goebbels by nie wymyślił

Jeśli chodzi o radosną tfurczość p.Marzeny Nykiel to poniższy cytat mnie po prostu powalił:
Historia zatoczyła koło. W 70. rocznicę Powstania Warszawskiego znaleźliśmy się w miejscu, w którym byli wówczas Powstańcy, choć oczywiście trudno porównywać grozę tamtych dni do naszego dziś. Inne narzędzia, inny charakter wojny, inne cele. Wspólne jest jednak pragnienie wolności i konieczność podjęcia walki. Oczywiście nie za karabiny mamy chwytać.
Dobrze, że dodała to ostatnie zdanie! Bo już się czułem wykluczony nie zakupiwszy jakiejś giwery, coby wyruszyć do boju - tylko nie za bardzo rozumiem przeciw komu??? Żyjemy we własnym kraju, suwerennym w pewnym stopniu, należymy do UE i NATO - więc chyba aż tak tragicznie nie jest. Porównywanie obecnej sytuacji z hitlerowską okupacją, terrorem, obozami koncentracyjnymi to po prostu jakaś chora dezynwoltura i kompletny brak odpowiedzialności za to, co się samemu pisze (robi). Wolność nie równa się samowolce!!!

BYĆ MOŻE KOGOŚ ROZCZARUJĘ ALE JA NIE MAM ŚMIAŁOŚCI ZAJMOWAĆ JEDNOZNACZNEGO STANOWISKA WOBEC POWSTANIA WARSZAWSKIEGO - NIE POTRAFIĘ SFORMUŁOWAĆ OCENY ZERO-JEDEN.

Ale spróbuję zostać adwokatem diabła i przedstawić argumenty przeciwko gloryfikowaniu Powstania Warszawskiego. Wsparte będą one cytatami z dwóch tekstów:
Stanisław Cat Mackiewicz - Polityka polska w roku 1944
Piotr Zychowicz dla Wirtualnej Polski - Powstanie Warszawskie było fatalnym błędem. "Gwóźdź do trumny polskiej niepodległości"

1) Polityka to nie zabawa - ma wpływ na miliony istnień ludzkich, losy całych narodów. Tutaj nie ma miejsca na oderwanie się od rzeczywistości, ideały z księżyca, czy krótkowzroczność. W realnym świecie liczą się fakty i ich skutki. "Świat nie miał i nie ma sumienia. Ma tylko interesy." (cyt. Piot Zychowicz)
Patrząc na cenę tego heroicznego zrywu:
- 150-200,000 Polaków straciło życie, w tym ludność cywilna i dzieci;
- 500,000 Polaków zostało wygnanych z domów do obozów lub na poniewierkę,
- stolica Polski została zrównana z ziemią;
"Zburzone zostały muzea, pałace, świątynie i inne bezcenne zabytki. Z dymem poszły archiwa, biblioteki, niezliczone dzieła sztuki." (cyt. Piotr Zychowicz) - tego już nigdy nie odzyskamy...

JAKIE BYŁY WYMIERNE KORZYŚCI Z POWSTANIA WARSZAWSKIEGO? JA NIESTETY ICH NIE WIDZĘ - ALE JESTEM OTWARTY NA SENSOWNĄ ARGUMENTACJĘ (tylko bez WIDZIMISIĘ i GDYBANIA proszę).
2) Sytuacja strategiczna AD 1944 była dość klarowna: Niemcy - w podwójnych kleszczach Aliantów (ZSRR na Wschodzie, USA i Wlk. Brytania na Zachodzie) stały już na przegranej pozycji - Kursk i Stalingrad były początkiem końca, a lądowanie w Normandii było przysłowiowym gwoździem do trumny. Próby zamachów na Hitlera były najlepszym dowodem na utratę wiary w zwycięstwo przez światłych Niemców, którzy chcieli ograniczyć klęską swego narodu i straty ludzkie.
Nastawienie ZSRR do niepodległej Polski było równie oczywiste - agresja z 17 września 1939, Katyń też był znany rządowi londyńskiemu i dowództwu AK, fatalne relacje rządów emigracyjnych z Kremlem - tylko ktoś oderwany kompletnie od rzeczywistości mógł liczyć na przychylność Stalina.
Gen. Władysław Anders powiedział:
"Począwszy od carskiej podchorążówki, a skończywszy na wyższej szkole wojennej, uczono mnie, że akcję bez nadziei zwycięstwa trzeba odwołać. Nie należy podejmować takich akcji, które nie mają szans powodzenia. Stosuje się to szczególnie w wypadkach, kiedy może być w nie wciągnięta duża ilość osób cywilnych."(cyt. Piotr Zychowicz)
PATRZĄC WIĘC ZE STRATEGICZNEGO I POLITYCZNEGO PUNKTU WIDZENIA POWSTANIE WARSZAWSKIE BYŁO CZYSTYM SZALEŃSTWEM NIESTETY
Już chiński strateg z odległych czasów SUN TZU głosił:
"Szczytem umiejętności jest pokonanie przeciwnika bez walki." - w tym kontekście decyzja o wybuchu PW to po prostu koszmarny błąd w wojennej sztuce.
A słów gen. Leopolda Okulickiego nie mam śmiałości komentować - on sam musi tę sprawę załatwić z Bogiem i Historią:
"Musimy stoczyć wielką bitwę w Warszawie, i to niezależnie od ceny. Niech się walą mury, niech płynie krew. Tylko nasza walka, nasza śmierć, nasza ofiara może zmienić stanowisko wielkich mocarstw" (cyt. Piotr Zychowicz)
Szczególnie w kontekście poniższego:
"zdecydowanym przeciwnikiem powstania był sam Naczelny Wódz gen. Kazimierz Sosnkowski. Mało tego, w szeregu instrukcji do kraju Sosnkowski wywoływania powstania zabronił. Jest to wstydliwy fakt, który apologeci decyzji powstańczej próbują zamieść pod dywan. " (cyt. Piot Zychowicz)

NIEWYKONANIE ROZKAZU DOWÓDCY W CZASIE WOJNY KARANE JEST ROZSTRZELANIEM - to tyle w temacie.

3) Jakie były długoterminowe (czyli strategiczne) efekty PW? Praktycznie na własne życzenie wymordowaliśmy dużą część elity intelektualnej i moralnej własnego narodu.
"Zgładzono przy tym patriotyczną elitę, która walczyła w szeregach Armii Krajowej, najwspanialsze młode pokolenie, jakiego kiedykolwiek się dorobiliśmy. Był to gwóźdź do trumny polskiej niepodległości. Kres II Rzeczypospolitej z całym jej światem wartości. Był to koniec Polski, jaką znali i tworzyli od pokoleń nasi ojcowie i dziadkowie." (cyt. Piotr Zychowicz).
A co gorsza również swoje zbrojne ramię:
"W 1944 zmarnowaliśmy resztki naszych samodzielnych sił zbrojnych. Twarde to słowa, ale, niestety, prawdziwe." (cyt. Stanisław Cat Mackiewicz)

Nie mam zamiaru zbyt mocno rozpisywać się o naszym narodowym uwielbieniu dla porażek bolesnych i krwawych ( w końcu jesteśmy Narodem Wybranym i mamy dużo wyższe cele niż pracowita, zamożna i radosna egzystencja), Przedmurzem Zachodu i Chrześcijaństwa byliśmy wiele razy (za uratowanie Wiednia od tureckiej nawały dostaliśmy w ramach podziękowania udział Austrii w rozbiorach), a naszego "pecha" dopełnia fakt, że jesteśmy krajem pseudo-katolickim ( vanitas vanitatum et omnia vanitas - abp. Głódź z emeryturą państwową 14,500 pln/miesięcznie może zaświadczyć).
A wystarczy spojrzeć na nierzadko wyśmiewanych w Polsce Czechów: Praga to jedno z najpiękniejszych miejsc w Europie (dobrze, że nie zmontowaliśmy jakiegoś powstania w Krakowie), śp. Havla nie można porównywać z naszym noblistą - ten ostatni gra kilka lig niżej, husycka reformacja przybliżyła wzorce wręcz protestanckie ( a badania pokazują, że w krajach protestanckich uczciwość, pracowitość, dobrobyt i szczęśliwość większa panuje), marihuana jest legalna, ludzie weseli drogi dużo lepsze, etc.

By nie było tylko malkontenctwa powiem co powinniśmy robić: PRZEDE WSZYSTKIM PAMIĘTAĆ! Bo naród który zapomina o własnej historii - traci tożsamość! Z przeszłości należy wyciągnąć wnioski, o przyszłości myśleć ale ŻYĆ TU I TERAZ - DBAJĄC PRZEDE WSZYSTKIM O NASZ NARODOWY INTERES.
Polecam bardzo ciekawy filmik zrealizowany przez SurgePolonia i Militaria.pl


A prawdziwy obraz Powstania Warszawskiego to nie efekty specjalne p.Komasy (Miasto44), takim samym lipnym patriotyzmem są koszulki p.Kupisza w Empiku.

Osobiście oglądałem poniższy film i go gorąco polecam - w czasie seansu miałem łzy w oczach:

I naprawdę z naszym społeczeństwem tragicznie jeszcze nie jest. 1 sierpnia widziałem wielu Polaków z symbolami PW - sam chodziłem w takiej koszulce i Rodak, którego nie znałem, podszedł do mnie w kawiarni, uścisnął dłoń i powiedział "Szacunek za taką koszulkę ten dzień"


Na zakończenie swoiste memento - cytując Stanisława Cat Mackiewicza:
"W Anglii drogę do rządów torują istotne przymioty polityczne, dobre przewidywanie wypadków politycznych, realizm w ocenie faktów. U nas frazes sentymentalny. Anglicy szukają indywidualności, my wywyższamy miernoty."
Może najwyższy czas na zmiany...
Trwa ładowanie komentarzy...